Karkonosze

Śnieżne Kotły – najbardziej niedoceniane miejsce w Karkonoszach

Śnieżne Kotły w Karkonoszach - ściany kotła polodowcowego
Spis treści
  1. Co to właściwie jest
  2. Budynek na krawędzi
  3. Szlaki
  4. Zimowe zamknięcia
  5. Ile to zajmuje
  6. Kiedy jest najładniej
  7. Dorian Rochowski

Śnieżne Kotły należą do najbardziej efektownych miejsc w Karkonoszach i jednocześnie do najczęściej pomijanych. Powód jest prosty: większość ruchu w tych górach idzie w stronę Śnieżki, a Kotły leżą po zachodniej stronie głównego grzbietu, w rejonie Szklarskiej Poręby. Kto tam trafi, zwykle wraca zaskoczony skalą tego, co zobaczył.

Co to właściwie jest

To dwa kotły polodowcowe, oddzielone od siebie skalnym żebrem, wcięte w północne zbocze głównego grzbietu Karkonoszy między Wielkim Szyszakiem (1509 m) a Łabskim Szczytem (1471 m). Powstały w plejstocenie, wyżłobione przez lodowce górskie.

  • Mały Śnieżny Kocioł – dno na wysokości około 1175 m, ściany sięgające 100 metrów
  • Wielki Śnieżny Kocioł – dno około 1245 m, ściany do 150 metrów

Sto pięćdziesiąt metrów pionowej ściany to w polskich górach poza Tatrami rzadkość i właśnie to robi tu największe wrażenie. Rejon jest też cenny przyrodniczo – w szczelinach skalnych utrzymały się gatunki reliktowe, które nie występują nigdzie indziej w Karkonoszach.

Budynek na krawędzi

Na krawędzi kotłów stoi obiekt, który psuje niejedno zdjęcie i budzi pytania – to stacja przekaźnikowa radiowo-telewizyjna. Wcześniej w tym miejscu działało schronisko, którego początki sięgają 1837 roku. Funkcjonowało do 1961 roku, po czym zostało zastąpione obecną zabudową.

Z punktu widzenia turysty jest to punkt orientacyjny widoczny z daleka, ale nie miejsce, w którym coś załatwimy – nie ma tam gastronomii ani noclegu.

Szlaki

  • Zielony – prowadzi dnem, Drogą Kotłową. To wariant, z którego ściany wyglądają najlepiej.
  • Czerwony – biegnie górną krawędzią jako część Głównego Szlaku Sudeckiego. Widok w dół, panorama na Kotlinę Jeleniogórską.
  • Żółty – po stronie czeskiej, w kierunku schroniska Labská bouda.

Najczęściej wybieranym wariantem jest wyjście ze Szklarskiej Poręby, przez Halę Szrenicką albo Szrenicę, i dalej grzbietem. Można też wjechać wyciągiem na Szrenicę i skrócić sobie podejście o kilkaset metrów przewyższenia – dla wielu osób to sensowny kompromis, bo najciekawsza część trasy zaczyna się dopiero na grzbiecie.

Zimowe zamknięcia

To jest informacja, którą trzeba sprawdzić przed wyjazdem: szlak dnem kotłów bywa zimą zamykany ze względu na zagrożenie lawinowe. Karkonosze mają realny problem lawinowy, a Śnieżne Kotły są jednym z miejsc, gdzie występuje on najczęściej – stromizna, wklęsła rzeźba i zwiewany przez wiatr śnieg tworzą tam klasyczny układ.

Aktualny stan szlaków i stopień zagrożenia lawinowego podaje Karkonoski Park Narodowy oraz GOPR. Zakaz wejścia nie jest tu formalnością.

Ile to zajmuje

Ze Szklarskiej Poręby pieszo, przez Szrenicę i grzbietem do Śnieżnych Kotłów, trzeba założyć trzy do czterech godzin w jedną stronę. Z wyciągiem na Szrenicę skracamy to mniej więcej o połowę, bo znika najbardziej mozolna część podejścia.

Cała wycieczka w wariancie z wyciągiem to spokojnie pół dnia, w wariancie pieszym – cały. Trzeba przy tym pamiętać, że grzbiet Karkonoszy jest odsłonięty i przy silnym wietrze przejście grani męczy znacznie bardziej, niż wynikałoby z odległości.

Kiedy jest najładniej

Ściany kotłów najlepiej prezentują się w świetle bocznym, czyli rano albo późnym popołudniem. W południe, przy słońcu wysoko, całość spłaszcza się na zdjęciach i traci głębię.

Osobną kategorią jest wczesna wiosna, gdy w kotłach zalega jeszcze śnieg, a na grzbiecie jest już sucho – kontrast robi wtedy największe wrażenie. To jednocześnie okres, w którym zagrożenie lawinowe bywa najwyższe, więc szlak dnem może być zamknięty i trzeba zadowolić się widokiem z góry.

Może Cię też zainteresować zestawienie szczytów Sudetów na pół dnia.