Śnieżne Kotły należą do najbardziej efektownych miejsc w Karkonoszach i jednocześnie do najczęściej pomijanych. Powód jest prosty: większość ruchu w tych górach idzie w stronę Śnieżki, a Kotły leżą po zachodniej stronie głównego grzbietu, w rejonie Szklarskiej Poręby. Kto tam trafi, zwykle wraca zaskoczony skalą tego, co zobaczył.
Co to właściwie jest
To dwa kotły polodowcowe, oddzielone od siebie skalnym żebrem, wcięte w północne zbocze głównego grzbietu Karkonoszy między Wielkim Szyszakiem (1509 m) a Łabskim Szczytem (1471 m). Powstały w plejstocenie, wyżłobione przez lodowce górskie.
- Mały Śnieżny Kocioł – dno na wysokości około 1175 m, ściany sięgające 100 metrów
- Wielki Śnieżny Kocioł – dno około 1245 m, ściany do 150 metrów
Sto pięćdziesiąt metrów pionowej ściany to w polskich górach poza Tatrami rzadkość i właśnie to robi tu największe wrażenie. Rejon jest też cenny przyrodniczo – w szczelinach skalnych utrzymały się gatunki reliktowe, które nie występują nigdzie indziej w Karkonoszach.
Budynek na krawędzi
Na krawędzi kotłów stoi obiekt, który psuje niejedno zdjęcie i budzi pytania – to stacja przekaźnikowa radiowo-telewizyjna. Wcześniej w tym miejscu działało schronisko, którego początki sięgają 1837 roku. Funkcjonowało do 1961 roku, po czym zostało zastąpione obecną zabudową.
Z punktu widzenia turysty jest to punkt orientacyjny widoczny z daleka, ale nie miejsce, w którym coś załatwimy – nie ma tam gastronomii ani noclegu.
Szlaki
- Zielony – prowadzi dnem, Drogą Kotłową. To wariant, z którego ściany wyglądają najlepiej.
- Czerwony – biegnie górną krawędzią jako część Głównego Szlaku Sudeckiego. Widok w dół, panorama na Kotlinę Jeleniogórską.
- Żółty – po stronie czeskiej, w kierunku schroniska Labská bouda.
Najczęściej wybieranym wariantem jest wyjście ze Szklarskiej Poręby, przez Halę Szrenicką albo Szrenicę, i dalej grzbietem. Można też wjechać wyciągiem na Szrenicę i skrócić sobie podejście o kilkaset metrów przewyższenia – dla wielu osób to sensowny kompromis, bo najciekawsza część trasy zaczyna się dopiero na grzbiecie.
Zimowe zamknięcia
To jest informacja, którą trzeba sprawdzić przed wyjazdem: szlak dnem kotłów bywa zimą zamykany ze względu na zagrożenie lawinowe. Karkonosze mają realny problem lawinowy, a Śnieżne Kotły są jednym z miejsc, gdzie występuje on najczęściej – stromizna, wklęsła rzeźba i zwiewany przez wiatr śnieg tworzą tam klasyczny układ.
Aktualny stan szlaków i stopień zagrożenia lawinowego podaje Karkonoski Park Narodowy oraz GOPR. Zakaz wejścia nie jest tu formalnością.
Ile to zajmuje
Ze Szklarskiej Poręby pieszo, przez Szrenicę i grzbietem do Śnieżnych Kotłów, trzeba założyć trzy do czterech godzin w jedną stronę. Z wyciągiem na Szrenicę skracamy to mniej więcej o połowę, bo znika najbardziej mozolna część podejścia.
Cała wycieczka w wariancie z wyciągiem to spokojnie pół dnia, w wariancie pieszym – cały. Trzeba przy tym pamiętać, że grzbiet Karkonoszy jest odsłonięty i przy silnym wietrze przejście grani męczy znacznie bardziej, niż wynikałoby z odległości.
Kiedy jest najładniej
Ściany kotłów najlepiej prezentują się w świetle bocznym, czyli rano albo późnym popołudniem. W południe, przy słońcu wysoko, całość spłaszcza się na zdjęciach i traci głębię.
Osobną kategorią jest wczesna wiosna, gdy w kotłach zalega jeszcze śnieg, a na grzbiecie jest już sucho – kontrast robi wtedy największe wrażenie. To jednocześnie okres, w którym zagrożenie lawinowe bywa najwyższe, więc szlak dnem może być zamknięty i trzeba zadowolić się widokiem z góry.
Może Cię też zainteresować zestawienie szczytów Sudetów na pół dnia.




