Wielka Sowa (1015 m n.p.m.) jest najwyższym szczytem Gór Sowich i punktem, z którego przy dobrej widoczności obejmiemy wzrokiem znaczną część Sudetów. Zawdzięcza to nie tyle wysokości, co wieży – kamienna budowla z 1906 roku podnosi nas ponad korony drzew, bez czego szczyt byłby po prostu zalesionym wierzchołkiem.
Wieża po remoncie
Wieża ma 25 metrów wysokości i osiem metrów średnicy u podstawy. Przez dekady popadała w ruinę, w 2006 roku została udostępniona po pierwszym remoncie, a kolejny – rozpoczęty w sierpniu 2021 – zakończył się ponownym otwarciem 16 lipca 2023 roku. Obecnie jest to jeden z lepiej utrzymanych obiektów tego typu w Sudetach.
Cztery drogi na szczyt
Na Wielką Sowę wchodzi się z wielu stron i to jest jej duża zaleta – trasę dobierzemy do tego, ile mamy czasu i jak bardzo chce nam się iść pod górę.
- Przełęcz Sokola – najkrótsze wejście, około 40 minut. Wariant dla tych, którzy chcą zobaczyć wieżę i wrócić.
- Przełęcz Jugowska – około godziny grzbietem, wygodnie i bez stromizn.
- Przełęcz Walimska – podobny czas, mniej ludzi.
- Z dolin (Rościszów, Pieszyce, Walim, Sokolec, Kamionki) – od dwóch do ponad trzech godzin, z pełnym przewyższeniem.
Jeśli mamy dwa samochody albo działającą komunikację, dobrym pomysłem jest wejście z jednej przełęczy i zejście na drugą stronę – grzbiet Gór Sowich jest wygodny do trawersowania i unikamy wtedy wracania tą samą drogą.
Co widać z góry
Przy dobrej przejrzystości powietrza z wieży zobaczymy Karkonosze ze Śnieżką, Góry Stołowe, Masyw Śnieżnika, a w stronę północną – Nizinę Śląską i sylwetkę Ślęży. Najlepsze warunki są zwykle jesienią i zimą, po przejściu frontu. Latem opary nad niziną potrafią skrócić widoczność do kilkunastu kilometrów i wtedy zostaje nam sam las pod nogami.
Na co uważać
Parkingi przy przełęczach są niewielkie i w weekendy zapełniają się szybko – w sezonie samochody stoją wzdłuż drogi na sporym odcinku. Sam grzbiet bywa wietrzny, a różnica temperatur między doliną a szczytem potrafi wynieść kilka stopni, więc dodatkowa warstwa w plecaku ma sens nawet latem.
Sowiogórskie podziemia po drodze
Góry Sowie mają drugą warstwę atrakcji, o której osoba planująca samo wejście na szczyt często nie wie. W masywie znajdują się pozostałości kompleksu Riese – niedokończonego systemu podziemnych wyrobisk drążonych podczas drugiej wojny światowej. Kilka obiektów udostępniono turystycznie, między innymi w Walimiu i Głuszycy.
Zwiedzanie zajmuje zwykle godzinę do półtorej i dobrze łączy się z wejściem na Wielką Sowę, zwłaszcza gdy pogoda na górze i tak nie zapowiada widoków. W podziemiach panuje kilka stopni przez cały rok, więc kurtka przydaje się nawet w lipcu.
Kiedy jechać
Najlepszą widoczność mamy jesienią i zimą, po przejściu frontu, kiedy powietrze jest przejrzyste. Latem panorama z wieży bywa ograniczona oparami nad Niziną Śląską do kilkunastu kilometrów i wtedy z całej wyprawy zostaje nam głównie las.
Zimą grzbiet jest przewiewany i zwiewany śnieg tworzy zaspy, ale szlaki pozostają przejezdne dla pieszych. Wieża bywa wtedy nieczynna przy oblodzeniu schodów – jeśli to ona jest celem wyjazdu, lepiej wcześniej potwierdzić, że jest otwarta.
Może Cię też zainteresować zestawienie szczytów Sudetów na pół dnia oraz artykuł o Górach Kamiennych.


