Ferrata to droga ubezpieczona stalową liną, klamrami i drabinami, po której poruszamy się wpięci lonżą. Brzmi to prosto i w gruncie rzeczy takie jest – problem w tym, że pod jedną nazwą kryją się zarówno spacery ze sznurkiem pod ręką, jak i drogi, na których trzeba wisieć na rękach nad kilkusetmetrową przepaścią. Poniżej zbieramy to, co przyda się przy wyborze pierwszej trasy nad Jeziorem Garda i w Dolomitach.
Skala trudności – jak ją czytać
We Włoszech spotkamy najczęściej skalę literową od F do EX. W praktyce wygląda to tak:
- F (facile) – łatwa. Ubezpieczenia bardziej dla pewności niż z konieczności, przewyższenia niewielkie.
- PD (poco difficile) – mało trudna. Pojawiają się pionowe fragmenty, ale krótkie.
- D (difficile) – trudna. Długie pionowe odcinki, wymagana kondycja i odporność na ekspozycję.
- MD / EX – bardzo trudna i ekstremalna. Przewieszki, siła ramion, doświadczenie.
Trzeba pamiętać o jednym: skala opisuje trudność techniczną, a nie zmęczenie. Trasa oznaczona jako PD, ale z 1200 metrami przewyższenia, zmęczy bardziej niż krótka D. Przy planowaniu patrzmy więc na oba parametry razem.
W Austrii i Niemczech spotkamy z kolei skalę literową od A do F, gdzie A odpowiada mniej więcej włoskiemu F, a C to już porządna pionówka. Przewodniki i aplikacje mieszają obie skale, więc przy planowaniu trasy w nowym rejonie sprawdźmy najpierw, którą z nich posługuje się autor opisu.
Czego spodziewać się na pierwszej ferracie
Największym zaskoczeniem dla większości osób nie jest sama wspinaczka, tylko tempo. Na ferracie idzie się wolniej, niż wynikałoby z odległości – wpinanie i wypinanie lonży przy każdym kolejnym stanowisku zabiera czas, a przy ruchu na trasie dochodzi czekanie na innych. Czasy z tabliczek i aplikacji bywają liczone dla osoby, która idzie sama i się nie zatrzymuje.
Druga rzecz to ręce. Początkujący trzymają się liny znacznie mocniej, niż trzeba, i po godzinie mają przedramiona jak z drewna. Trzeba świadomie rozluźniać chwyt i obciążać nogi – to one mają wykonywać pracę.
Ferraty nad Gardą na początek
Rejon północnej Gardy jest gęsto poprzecinany drogami ubezpieczonymi i sporo z nich zaczyna się praktycznie z poziomu jeziora. To jednocześnie zaleta i pułapka, bo lustro wody leży na 65 m n.p.m. i całe przewyższenie robimy o własnych siłach.
- Ferrata dell’Amicizia na Cima SAT (1245 m) – technicznie łagodna, ale długie serie drabin i blisko 1200 m przewyższenia od Rivy. Klasyk rejonu.
- Ferrata delle Taccole i Gerardo Sega w masywie Monte Baldo – obie wymagają dobrego przygotowania, szczególnie gdy zaczynamy od jeziora.
- Sentiero dei Contrabbandieri nad Limone – bardziej szlak z ubezpieczeniami niż pełna ferrata, dobry na rozpoznanie tematu.
Jeśli chcemy sobie ułatwić start w masywie Monte Baldo, możemy wjechać kolejką z Malcesine i zacząć z góry. W sezonie rezerwacja jest praktycznie konieczna, a ceny biletów zmieniają się co sezon, więc sprawdźmy je przed wyjazdem.
Sprzęt i co z nim zrobić na miejscu
Zestaw obowiązkowy to uprząż, kask i lonża ferratowa z amortyzatorem. Ta ostatnia jest elementem, na którym nie oszczędzamy i którego nie pożyczamy od kolegi bez sprawdzenia daty produkcji – amortyzator ma określoną żywotność, a po odpadnięciu z odpaleniem taśmy nadaje się wyłącznie do wyrzucenia.
Do tego rękawiczki, bo stalowa lina po kilkuset metrach potrafi zedrzeć skórę z dłoni, i buty z porządną podeszwą. Sprzęt wypożyczymy w Rivie, Arco i Torbole, zwykle na dobę lub weekend. Przy więcej niż dwóch wyjściach w roku własny komplet zwraca się szybko.
Ruch na trasie i kultura wpinania
Popularne ferraty nad Gardą bywają zatłoczone, a to ma konsekwencje praktyczne. Na jednym odcinku liny między stanowiskami powinna znajdować się jedna osoba – jeśli wejdą dwie, a górna odpadnie, dolna dostanie ją na siebie razem z całą energią lotu. Zasada wydaje się oczywista, ale w kolejce pod drabiną łatwo o niej zapomnieć.
Druga sprawa to kamienie. Pod ścianą stale ktoś jest, a strącony but czy odłupany odłamek leci prosto w dół. Kask nosimy od momentu wejścia pod ścianę, nie od pierwszego stopnia.
Dolomity – inna skala
W Dolomitach ferrat jest znacznie więcej i są dłuższe, ale mamy tam do dyspozycji rzecz, której nad Gardą brakuje: gęstą sieć schronisk. Dzięki temu trasę można rozbić na dwa dni i nie robić wszystkiego w jednym podejściu. Dochodzi za to wysokość – powyżej 2500 metrów aklimatyzacja zaczyna mieć znaczenie, a pogoda zmienia się szybciej.
Dla osoby po pierwszych ferratach nad Gardą naturalnym kolejnym krokiem są łatwiejsze drogi w rejonie Cortiny i grupy Sella, gdzie dojścia są krótkie, a odwrót zwykle prosty.
Kiedy zawrócić
Trzy sytuacje, w których decyzja powinna być automatyczna i bez dyskusji:
- Burza w prognozie lub pierwsze grzmoty. Jesteśmy wpięci w kilkusetmetrowy przewodnik stalowy, biegnący po grani. Nie ma gorszego miejsca.
- Mokra skała. Ekspozycja zostaje ta sama, przyczepność spada.
- Ktoś w zespole ma dość. Na ferracie odwrót z połowy drogi bywa trudniejszy niż dokończenie, dlatego decyzję trzeba podjąć wcześnie, a nie w połowie drabin.
Może Cię też zainteresować szczegółowy opis ferraty dell’Amicizia oraz artykuł o Jeziorze Garda jako bazie wypadowej w góry.




